Ciężko na początku

2Od dwóch tygodni pracuję jako doradca ds. sprzedaży Częstochowa w dziale sklepów internetowych pewnej częstochowskiej firmy. Muszę przyznać, że jak na świeżo zatrudnionego doradcę mój zakres obowiązków jest bardzo rozległy, a mnie od razu rzucono na głęboką wodę. Oczywiście zrobiono mi parę  godzin niezbędnego szkolenia, po którym zaprowadzono mnie do mojego biurka, poklepano po plecach i kazano pracować. Ciężko jest robić coś, z czym ma się do czynienia pierwszy raz w życiu, dlatego początkowe wdrażanie się w obowiązki zawodowe zajęło mi całkiem sporo czasu. Nie obyło się bez złośliwych komentarzy i poganiania, jednak choćbym bardzo chciał, to nie mogę swoich zadań wykonywać szybciej. Wszystkiego muszę się nauczyć.

Do moich podstawowych obowiązków należą:

  • obsługa zleceń sprzedaży w sklepach internetowych, prowadzonych przez pracodawcę, zgodnie z ustalonymi regulaminami;
  • obsługa sprzedaży nowych i używanych towarów AGD na własnych aukcjach, prowadzonych na stronach e-sklepów;
  • obsługa zamówień na materiały eksploatacyjne, sprzedawane w e-sklepach;
  • przygotowywanie i obsługa sprzedaży promocyjnej towarów na zewnętrznych aukcjach internetowych (allegro, e-bay itd.), zgodnie z ustalonym planem działania na dany miesiąc;
  • administrowanie wysyłką zamówionych i opłaconych towarów;
  • kontrola dostawy towaru i jakości obsługi, zgodnej z zamówieniem klienta;
  • obsługa reklamacji zgłoszonych przez e-klientów;
  • ustalanie z klientami zasad i koordynacja odbioru sprzętu używanego;
  • dekretowanie księgowych dokumentów kosztowych, dotyczących sprzedaży internetowej, zgodnie z ustalonym planem kont analitycznych;
  • ustalanie cen towarów sprzedawanych w e-sklepach zgodnie z posiadanymi uprawnieniami;
  • zarządzania publikacją form reklamowych na stronach e-sklepów;
  • monitorowanie działania konkurencji według ustalonych kryteriów i opracowywanie raportów w tym zakresie;
  • zgłaszanie własnych propozycji i pomysłów innowacyjnych, dotyczących rozwoju prowadzonych przez pracodawcę sklepów internetowych.

Ktoś czuwał

Mój służbowy laptop jest elementem niezbędnym do codziennej pracy w zawodzie doradcy ds. sprzedaży. Na nim zapisane mam wszystkie wzoru umów, na nim prowadzę bazę dotychczasowych klientów i na nim zbieram informacje odnośnie zrealizowanych transakcji i zamówień, doradca ds. sprzedaży Bełchatów.

41Bez swojego laptopa czuję się jak bez ręki, lub nawet gorzej. Parę razy zdarzyło mi się nie zabrać go z domu do pracy i wtedy nie robiłem nic innego, jak tylko wsiadałem z powrotem w samochód i pokonywałem odległość 40 km dzielącą mnie od mojego miejsca zamieszkania, by zabrać swój sprzęt. Gdybym nie wracał do domu po laptopa równie dobrze mógłbym nic nie robić, bo brak komputera oznacza dla mnie brak podstawowych dokumentów do pracy z klientem.

Ostatnio czuwała nade mną chyba jakaś opatrzność, bo jednego wieczoru wpadłem na pomysł, by wszystkie swoje zawodowe dokumenty zgrać na dysk przenośny, żeby w razie czego była jakaś kopia zapasowa. Zrobiony przeze mnie back-up dość szybko okazał się być mi bardzo potrzebny. Dwa dni po wieczornym zgrywaniu danych mój służbowy laptop został zalany herbatą przez mojego kolegę z pracy i gdyby nie kopia zapasowa straciłbym wszystkie najważniejsze dokumenty. Dobrze, że skończyło się tylko na laptopie oddanym do czyszczenia. Dostałem ostrzeżenie i teraz już zawsze wszystkie swoje ważne dokumenty będę kopiował na dysk. I na pendrive. I jeszcze na pięć płyt DVD.

Oczekiwania i nadzieje

48Wszyscy nieustannie pytają mnie o moje samopoczucie i nastawienie względem zbliżającej się rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko doradcy ds. sprzedaży Ostrołęka, a mi nie pozostaje nic innego jak tylko zapewniać o wewnętrznym spokoju i braku zmartwień. Źle zrobiłem, że obwieściłem wszystkim swoje zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, bo zaproszenie tak naprawdę nic jeszcze nie oznacza, a ja muszę teraz wysłuchiwać ciągłych rad, pytań o samopoczucie i słów wyrażających troskę. A mój stan wewnętrzny wcale nie jest tak stabilny, jak bym chciał i jak opowiadam znajomym i rodzinie. Wewnętrznie cały się trzęsę i denerwuję, a moje obawy jeszcze bardziej potęguje fakt, że gdy nie uda mi się dostać pracy doradcy to cała rodzina i wszyscy znajomi będą mi współczuli i kiwali z troską głowami. Wydaje mi się, że nie zniosę takiego ogromu współczucia i zainteresowania ze strony innych, dlatego lepiej by było dla wszystkich, gdyby jednak udało mi się otrzymać propozycję zatrudnienia.

Wspomniana rozmowa kwalifikacyjna ma się odbyć jutro o godzinie 14.00, co oznacza, że dzieli mnie niespełna doba od mojego być albo nie być. Osobiście nie znam ani jednej osoby, której udałoby się dostać propozycję pracy na pierwszej rozmowie w swoim życiu i obawiam się, że ja nie będę wyjątkiem. Czeka mnie jeszcze wiele rozmów i procesów rekrutacyjnych zanim uda mi się porzucić bezrobocie. Jestem tego prawie pewien.