Roczek synka

b98Najlepszym elementem dzisiejszego czwartku jest to, że dla mnie ten czwartek jest tak naprawdę piątkiem, bo jutro mam wolne i nie będzie mnie w pracy. W sobotę mój synek ma imprezę roczkową i w związku z tym postanowiłem wziąć sobie dzień wolny, by móc wszystko odpowiednio zorganizować. Wiadomo, że głównym organizatorem całej tej imprezy jest moja żona, jednak ja, jako dumny ojciec muszę pomóc w „męskich rzeczach” czyli zająć się logistyką. Jutro trzeba pojechać na zakupy, odebrać tort, poustawiać stoły i zrobić wiele innych, ważnych rzeczy. Gdybym miał to wszystko zostawić na sobotę to na pewno nie wystarczyłoby mi czasu. W sobotę od rana na pewno w domu będzie prawdziwe szaleństwo. Trzeba będzie wszystko pozapinać na ostatni guzik, przygotować, żeby było ładne. Żona postarała się o wspaniałe dekoracje i przemyślała całą imprezę w najdrobniejszych szczegółach. Mam nadzieję, że wszystko uda się super i będzie zadowolona.

Naszemu synkowi nie potrzeba za wiele do szczęścia. Wystarczy, że jest jedzenie, trochę zabawek i mnóstwo zamieszania dookoła, a Ignacy już jest wniebowzięty. Jego za bardzo nie obchodzi czy dekoracje będą do siebie pasować i czy tort na pewno będzie wyglądał tak, jak powinien. Ja jestem przekonany, że wszystko uda się wyśmienicie. Nie ma wyboru, bo moja żona w innym przypadku oszaleje.

Rodziny się nie wybiera

????????????????????????????????????????????????????????Znacie powiedzenie, że ktoś ma węża w kieszeni? Na pewno tak i na pewno dokładnie wiecie o co w nim chodzi. Zrozumiecie więc jakim człowiekiem jest mój brat, doradca ds. sprzedaży Ełk, jeśli powiem, że ten facet ma węża w kieszeni. Ze względu na to, że to mój brat, bardzo chciałabym powiedzieć, że jest najwspanialszym, najhojniejszym i najsympatyczniejszym człowiekiem jakiego znam. Każdy chciałby mieć cudowne rodzeństwo, z którego mógłby być dumnym, jednak nie każdy ma takie szczęście.

Mój brat już od najmłodszych lat był bardzo trudnym dzieckiem. Byłam i jestem jego starszą siostrą, więc całkiem dobrze pamiętam jego okres dorastania, nerwy, bunty i problemy. Michał zawsze był wielkim pieniążkiem, dla którego ogromne znaczenie miały dobra materialne. Gdy dostawaliśmy od rodziców prezenty na urodziny czy gwiazdkę, jemu zawsze było mało, czegoś mu brakowało i coś nie było takie, jakie sobie wymarzył. Zadowolić Michała było i jest trudno.

Teraz, jako dorosły facet jest jeszcze gorszy, niż był jako dziecko. Jest ogromnie zachłanny i patrzy przede wszystkim na pieniądze. Na mnie zawsze spoglądał z góry, ale teraz czuje się o wiele lepszy ode mnie, bo on pracuje jako doradca ds. sprzedaży i zarabia mnóstwo pieniędzy, podczas gdy ja obsługuję kasę w jednym z supermarketów i co miesiąc na moje konto wpływa zaledwie 1,5 zł. Kocham swojego brata, bo tak trzeba, ale wcale go nie lubię. Szkoda, że Michał nie jest inny.

Nerwy w domu

W większości przypadków staram się nie przynosić swoich zawodowych smutków i nerwów ze sobą, do domu, bo nie chcę, by moi bliscy uważali mnie za jakiegoś mruka i nerwusa, który nie potrafi odseparować spraw zawodowych od prywatnych. Co by się nie działo, tak zawsze przed przekroczeniem progu domu próbuję się uspokoić, przybrać prawdziwie radosną minę i nie dać po sobie poznać, że coś jest ze mną nie tak. Gdybym starał się choć odrobinkę mniej, na pewno moje dwie małe córki od razu wyczułyby, że tatuś jest jakiś spięty i podenerwowany. Żonie wystarczy zaledwie jeden rzut oka na moją twarz i już wie czy mam dobry humor czy jestem przytłoczony pracą. Mogę świetnie udawać przed dziewczynkami, jednak przed żoną niczego nie ukryję.

12Przez całe popołudnie trzymam nerwy na wodzy i nie narzekam na swój zawód, na obowiązki, na kadrę zarządzającą i klientów, doradca ds. sprzedaży Zielona Góra. Dopiero wieczorem, gdy dziewczynki pójdą już spać, a my mamy czas tylko dla siebie mogę bez przeszkód opowiedzieć żonie z czym mam problem i o czym w danym momencie myślę. Nie podsłuchują nas wtedy małe, wścibskie uszy, dlatego mogę być szczery i pokazać prawdziwe, targające mną negatywne emocje.

Moja małżonka jest świetną słuchaczką (pewnie po części dlatego została moją żoną), a do tego zawsze potrafi dać mi dobrą radę i jakoś wesprzeć na duchu. Jej pocieszanie nie ogranicza się do suchego „Nie martw się, będzie dobrze”, a zawsze ma głębszy sens i jest bardzo pomocne.

Zdeterminowany

Chociaż ostatnie miesiące w zawodzie doradcy ds. sprzedaży nie były dla mnie zbyt pozytywne, to w tym tygodniu chcę się wziąć za siebie i wreszcie zacząć pracować na takim poziomie, który przyniesie mi same najlepsze i najbardziej zaskakujące wyniki sprzedażowe. Wiem, że stać mnie na to, jednak muszę się skupić na swoim zadaniu i wszystkie siły skoncentrować właśnie na pracy zawodowej.

11Do tej pory, w przeciwieństwie do innych doradców zatrudnionych w naszej firmie, nie skupiałem się zbytnio na życiu zawodowym, bo cały czas żyłem tym, co dzieje się w moim życiu prywatnym i relacjach z najbliższymi, doradca ds. sprzedaży Włocławek. Swoje dotychczasowe niepowodzenia w sprzedaży w znacznej mierze mogę wiązać z kłótniami i niesnaskami, jakie istniały w moim związku z Dominiką. Mniej więcej pół roku temu nasza długoletnia relacja zaczęła się bardzo psuć i wszystkie plany i nadzieje zaczęły brać w łeb. Jeszcze pół roku temu byłem przekonany, że Dominika jest kobietą mojego życia i chcę ją poprosić o rękę. Tak niestety się nie stało, bo zanim doszło do jakichkolwiek deklaracji wszystko zdążyło się zepsuć. Nic dziwnego, że w obliczu tak poważnych zmian w życiu uczuciowym nie miałem głowy do sprzedaży.

Teraz, po rozstaniu z Dominiką i jako takim uspokojeniu nerwów mogę wziąć się za pracę zawodową i to w niej znaleźć ukojenie. Poświęcenie się pracy będzie dla mnie świetnym sposobem na to, by zapomnieć o uczuciach związanych z Dominiką. Teraz nadszedł mój czas – czas mojego rozwoju zawodowego!

Wycofana

44Zupełnie nie poznaję mojej żony, Marioli, która ostatnimi czasy zaczęła żyć przede wszystkim życiem swoich książkowych bohaterów, a nie tym, co dzieje się w jej życiu zawodowym i prywatnym. Mam nadzieję, że to jedynie przejściowy stan, bo wątpię, by jej fascynacja lekturami wpływała pozytywnie na jej realne życie. Żona zawsze była świetnym doradcą ds. sprzedaży Stargard Szczeciński. Uwielbiała swoją pracę, uwielbiała klientów, spotkania, wyzwania, a przede wszystkim lubiła dostawać premie i słuchać, że jest najlepszym pracownikiem w firmie. W życiu prywatnym też się nam dobrze układało. Zaczęliśmy nawet myśleć o powiększeniu rodziny, choć plany jak na razie nie uległy realizacji.

Wszystko zmieniło się w ciągu zaledwie kilku dni, kiedy przyjaciółka Marioli pożyczyła jej jakąś nową, ponoć świetną książkę do przeczytania. Mariola śmiała się z nastawienia koleżanki do powieści, jednak wzięła od niej książkę i odłożyła gdzieś na bok. Obecna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby Mariola pewnego dnia nie zachorowała na grypę i nie została w domu. Leżąc w łóżku i walcząc z wirusami Mariola sięgnęła po powieść pożyczoną przez koleżankę i takim sposobem dała się wciągnąć w wir czytania. Po pierwszej książce przyszły kolejne, a ja zacząłem zauważać, że żona coraz bardziej odsuwa się od swojego życia prywatnego i zawodowego wybierając lekturę.