Roczek synka

b98Najlepszym elementem dzisiejszego czwartku jest to, że dla mnie ten czwartek jest tak naprawdę piątkiem, bo jutro mam wolne i nie będzie mnie w pracy. W sobotę mój synek ma imprezę roczkową i w związku z tym postanowiłem wziąć sobie dzień wolny, by móc wszystko odpowiednio zorganizować. Wiadomo, że głównym organizatorem całej tej imprezy jest moja żona, jednak ja, jako dumny ojciec muszę pomóc w „męskich rzeczach” czyli zająć się logistyką. Jutro trzeba pojechać na zakupy, odebrać tort, poustawiać stoły i zrobić wiele innych, ważnych rzeczy. Gdybym miał to wszystko zostawić na sobotę to na pewno nie wystarczyłoby mi czasu. W sobotę od rana na pewno w domu będzie prawdziwe szaleństwo. Trzeba będzie wszystko pozapinać na ostatni guzik, przygotować, żeby było ładne. Żona postarała się o wspaniałe dekoracje i przemyślała całą imprezę w najdrobniejszych szczegółach. Mam nadzieję, że wszystko uda się super i będzie zadowolona.

Naszemu synkowi nie potrzeba za wiele do szczęścia. Wystarczy, że jest jedzenie, trochę zabawek i mnóstwo zamieszania dookoła, a Ignacy już jest wniebowzięty. Jego za bardzo nie obchodzi czy dekoracje będą do siebie pasować i czy tort na pewno będzie wyglądał tak, jak powinien. Ja jestem przekonany, że wszystko uda się wyśmienicie. Nie ma wyboru, bo moja żona w innym przypadku oszaleje.

Spadek sprzedaży wódki

Analiza rynku sprzedaży alkoholi mocnych w Polsce w 2015 roku wskazuje, że Grupa Stock w minionym roku kalendarzowym odnotowała o 7% mniejszą sprzedaż niż w roku poprzednim i zarobiła o 16 milionów euro mniej niż w roku 2014. Dane wskazują na to, że kryzys koncernu nadal trwa, a Żołądkowa Gorzka, Żołądkowa de lux, Lubelska czy Stock nie sprzedają się tak dobrze, jak niegdyś.

a35W 2015 roku sprzedaż wyniosła nieco ponad 260 milionów euro, o 30 milionów mniej niż w roku 2014. Firma sprzedała jedynie 106 mln litrów wódki, gdy jeszcze w 2014 było to niecałe 130 mln litrowych butelek. Dzięki Żołądkowej Gorzkiej grupa utrzymała pozycję lidera w grupie wódek smakowych, jednak na rynku sprzedaży alkoholi mocnych zajmuje drugie miejsce – po firmie CEDC.

Grupa Stock Spirits to jeden z największych producentów alkoholi mocnych w Europie. Swoje wyroby sprzedaje głównie w Czechach, Polsce, na Słowacji, we Włoszech, w Bośni i Hercegowinie oraz w Chorwacji. Oprócz wódek koncern sprzedaje również brandy i likiery. Na polskim rynku dystrybuuje również marki Smirnoff i Jim Beam. Spółka powstała w 2008 roku z połączenia Polmosu Lublin z Eckes&Stock. Obecnie notowana jest na londyńskiej giełdzie.

Złamane serce

Ze względu na sytuację, która miała miejsce kilka tygodni temu do tej pory czuję się jakbym był na lekkim kacu – mocno odbija mi się rzeczywistością, zawiedzionymi nadziejami i tym, jak zostałem potraktowany. Cóż, można powiedzieć, ze karma w końcu do mnie wróciła i wiele osób będzie się cieszyło z mojego nieszczęścia, ale mi wcale do śmiechu nie jest.

q99bPrzez wiele lat uchodziłem za faceta, który może mieć prawie każdą kobietę. Nic nie poradzę, że dziewczyny lgnęły do mnie jak ćmy do światła – mając do wyboru duże rzesze zainteresowanych mną kobiet często zdarzało mi się zmieniać dziewczyny. Zraniłem pewnie nie jedną, zresztą wiele otwarcie mówiło mi o swoich uczuciach i tym, jakim według nich jestem łajdakiem. Nigdy się nie zakochałem, więc sam uczucia innych traktowałem niezbyt poważnie.

Wszystko zmieniło się parę miesięcy temu, gdy na imprezie firmowej poznałem Tatianę. Tatiana, podobnie jak ja pracowała jako doradca ds. sprzedaży Tarnowskie Góry, tyle, że w innej korporacji. To było jak strzała amora – w Tatianie zakochałem się od razu i niemal na zabój. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, wpatrzony byłem w nią jak w obrazek. Na tyle mocno się zaangażowałem, że zacząłem już nawet planować nasze wesele.

Niestety, Tatiana nie miała wobec mnie poważnych planów. Gdy zauważyła moje zaangażowanie szybko zakończyła związek, a ja zostałem ze złamanym sercem. Teraz wiem jak czują się skrzywdzone przeze mnie dziewczyny.

Na stok!

w99Wielu znajomych z pracy postanowiło wykorzystać urlop z poprzedniego roku w trakcie Świąt Bożego Narodzenia i tym samym przedłużyć sobie czas świętowania. Ja tego nie zrobiłem, bo w głowie miałem inny plan na wykorzystanie kilku pozostałych mi dni wolnych. Musicie wiedzieć, że jestem wielkim miłośnikiem sportów zimowych, szczególnie narciarstwa. Wolę nie brać wolnego w ciągu wakacji, a przysługujący mi urlop wykorzystać w trakcie pierwszego kwartału roku, by wyjechać za granicę na pięknie utrzymane austriackie, szwajcarskie lub włoskie stoki. Oczywiście, fajnie jest mieć wolne zarówno w lato, jak i w zimie, jednak nie zawsze można sobie pozwolić na takie wygodnictwo. Ja w wakacje 2014 roku tylko przez tydzień byłem na wolnym, bo wiedziałem, że urlop chcę wykorzystać w styczniu lub lutym na szusowanie po ośnieżonych stokach.

W tym roku na narty wybieram się pod koniec stycznia. Zabieram ze sobą swoją narzeczoną i paru znajomych. W tym czasie moje obowiązki doradcy ds. sprzedaży przejmie któryś z kolegów z firmy – zapewne Marek, bo on jest najbardziej ogarnięty, a do tego jest moim najlepszym kolegą w firmie, doradca ds. sprzedaży Tomaszów Mazowiecki.

Za granicę wybieramy się na 2 tygodnie i już się nie mogę doczekać gdy wsiądę w samolot i wylecę na zasłużony, aktywny odpoczynek. Wybieranie kurortów narciarskich za granicą ma dużo plusów – mamy pewność, że stoki będą ośnieżone i zadbane. Z polskimi stokami jest różnie.

Nerwy w domu

W większości przypadków staram się nie przynosić swoich zawodowych smutków i nerwów ze sobą, do domu, bo nie chcę, by moi bliscy uważali mnie za jakiegoś mruka i nerwusa, który nie potrafi odseparować spraw zawodowych od prywatnych. Co by się nie działo, tak zawsze przed przekroczeniem progu domu próbuję się uspokoić, przybrać prawdziwie radosną minę i nie dać po sobie poznać, że coś jest ze mną nie tak. Gdybym starał się choć odrobinkę mniej, na pewno moje dwie małe córki od razu wyczułyby, że tatuś jest jakiś spięty i podenerwowany. Żonie wystarczy zaledwie jeden rzut oka na moją twarz i już wie czy mam dobry humor czy jestem przytłoczony pracą. Mogę świetnie udawać przed dziewczynkami, jednak przed żoną niczego nie ukryję.

12Przez całe popołudnie trzymam nerwy na wodzy i nie narzekam na swój zawód, na obowiązki, na kadrę zarządzającą i klientów, doradca ds. sprzedaży Zielona Góra. Dopiero wieczorem, gdy dziewczynki pójdą już spać, a my mamy czas tylko dla siebie mogę bez przeszkód opowiedzieć żonie z czym mam problem i o czym w danym momencie myślę. Nie podsłuchują nas wtedy małe, wścibskie uszy, dlatego mogę być szczery i pokazać prawdziwe, targające mną negatywne emocje.

Moja małżonka jest świetną słuchaczką (pewnie po części dlatego została moją żoną), a do tego zawsze potrafi dać mi dobrą radę i jakoś wesprzeć na duchu. Jej pocieszanie nie ogranicza się do suchego „Nie martw się, będzie dobrze”, a zawsze ma głębszy sens i jest bardzo pomocne.

Zdeterminowany

Chociaż ostatnie miesiące w zawodzie doradcy ds. sprzedaży nie były dla mnie zbyt pozytywne, to w tym tygodniu chcę się wziąć za siebie i wreszcie zacząć pracować na takim poziomie, który przyniesie mi same najlepsze i najbardziej zaskakujące wyniki sprzedażowe. Wiem, że stać mnie na to, jednak muszę się skupić na swoim zadaniu i wszystkie siły skoncentrować właśnie na pracy zawodowej.

11Do tej pory, w przeciwieństwie do innych doradców zatrudnionych w naszej firmie, nie skupiałem się zbytnio na życiu zawodowym, bo cały czas żyłem tym, co dzieje się w moim życiu prywatnym i relacjach z najbliższymi, doradca ds. sprzedaży Włocławek. Swoje dotychczasowe niepowodzenia w sprzedaży w znacznej mierze mogę wiązać z kłótniami i niesnaskami, jakie istniały w moim związku z Dominiką. Mniej więcej pół roku temu nasza długoletnia relacja zaczęła się bardzo psuć i wszystkie plany i nadzieje zaczęły brać w łeb. Jeszcze pół roku temu byłem przekonany, że Dominika jest kobietą mojego życia i chcę ją poprosić o rękę. Tak niestety się nie stało, bo zanim doszło do jakichkolwiek deklaracji wszystko zdążyło się zepsuć. Nic dziwnego, że w obliczu tak poważnych zmian w życiu uczuciowym nie miałem głowy do sprzedaży.

Teraz, po rozstaniu z Dominiką i jako takim uspokojeniu nerwów mogę wziąć się za pracę zawodową i to w niej znaleźć ukojenie. Poświęcenie się pracy będzie dla mnie świetnym sposobem na to, by zapomnieć o uczuciach związanych z Dominiką. Teraz nadszedł mój czas – czas mojego rozwoju zawodowego!

Rozmowa z przyjaciółką

Dosłownie przed dwoma minutami skończyłam rozmawiać z moją przyjaciółką, Baśką, która zadzwoniła do mnie dwie godziny temu i przez bite 120 minut gadała mi o tym, że dostała się do pracy na stanowisko doradcy ds. sprzedaży, z czego się bardzo cieszy, jednak nie wie czy jest to praca dla niej czy nie, doradca ds. sprzedaży Opole. Przez dwie godziny słuchałam o wszystkich za i przeciw, o jej obawach, nadziejach, problemach i oczekiwaniach. Od czasu do czasu udało mi się wtrącić jakieś małe „mhm” i „aha”, jednak przez 99% czasu to Baśka była osobą aktywną w tej rozmowie.

8Przyznam, że po pewnym czasie znudziło mi się słuchanie w kółko tych samych argumentów i rozważań, dlatego włączyłam ją na głośnomówiący, a sama zajęłam się przygotowywaniem obiadu dla swojej rodziny. Baśka gadała, ja potakiwałam i jednocześnie obierałam ziemniaki i smażyłam kotlety, dlatego obie byłyśmy zadowolone. Baśka – bo mogła się wygadać i znaleźć we mnie wsparcie, ja, bo pomogłam przyjaciółce i jednocześnie uszykowałam obiad.

Ja z tej rozmowy nie wyniosłam nic ciekawego, bo całe gadanie dotyczyło wyłącznie Basinej pracy. Dobrze, że pozostałe nasze rozmowy nie są takie same, bo na pewno bym się z Basią nie przyjaźniła. Jak znam życie przyjaciółka zaraz zadzwoni po raz drugi, tym razem z pytaniem co u mnie. Teraz to ja będę stroną aktywną w snuciu opowieści.

Lep na muchy

7Mówi się, że za mundurem panny sznurem i choć to powiedzenie może być od czasu do czasu prawdziwe, to moje doświadczenie życiowe pokazuje, że wcale nie trzeba mieć munduru, by kobiety za tobą szalały. Wystarczy wziąć pod uwagę jednego z naszych firmowych doradców ds. sprzedaży. Eryk, doradca ds. sprzedaży Lublin, nigdy nie przyszedł do pracy w niczym, co w jakikolwiek sposób przypominałoby wojskowy mundur, a dziewczyny lecą do niego jak ćmy do światła. Wystarczy, że Eryk pokaże się w biurze, a już obok jego stolika zaczynają się kręcić wszystkie pracownice naszego działu. Niby przez przypadek przejdą obok niego, zagadają, pośmieją się i pójdą dalej. Niby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że żaden inny mężczyzna z działu sprzedaży nie jest obskakiwany przez tyle kobiet naraz i przy żadnym dziewczyny nie zatrzymują się tak często.

Eryk może się podobać kobietom, bo ma wszystkie cechy prawdziwego samca. Trochę dziwnie brzmi to w moim wykonaniu, ale tak powiedziała mi moja dziewczyna, która miała okazję poznać Eryka. Eryk jest wysoki, dobrze zbudowany i bardzo przystojny. Kobiety, widząc jego atrakcyjny wygląd od razu oceniają jego przydatność jako reproduktora i nadzieję na przedłużenie gatunku. To też nie brzmi za dobrze, ale jedynie powtarzam słowa mojej dziewczyny. Tak więc każda kobieta widząc Eryka od razu wyobraża sobie swoje cudowne, piękne i wysportowane dzieci, jakie mogłaby mieć z tym mężczyzną. Psychika kobiet jest jedna prosta.

Nagła depresja

Od kiedy moja starsza siostra straciła pracę doradcy ds. sprzedaży, czyli mniej więcej od dwóch tygodni, Lidka całymi dniami przesiaduje w swoim pokoju i w ogóle nie wychodzi na zewnątrz. Nie wiem co jej się stało, bo przecież nawet tej pracy nie lubiła. Powtarzała w kółko, że denerwuje ją kierownik i praca jest niewdzięczna. Sama zastanawiała się czy nie odejść z firmy, jednak jej pracodawca wyprzedził jej plany i sam zatroszczył się o zwolnienie Lidki.

4Na początku jej odosobnienia myślałam, że jest to jedynie przejściowy stan, po którym zaraz nie będzie śladu. Lidka nigdy nie potrafiła się smucić dłużej niż dwa-trzy dni. Po tym czasie zawsze wracała do swojej normalnej, wesołej natury. Tym razem depresja Lidki nie opuściła jej ani po trzech dniach, ani do tej pory. To, co kiedyś wydawało mi się głupie i dziecinne w zachowaniu Lidki teraz nagle stało się czymś strasznym i przerażającym. Nie mam zielonego pojęcia co dzieje się w głowie mojej siostry i jak ją z tego wyciągnąć. Rodzice są równie przerażeni jak ja i już nawet zadzwonili do zaprzyjaźnionej pani psycholog z prośbą o poradę. Lidka niby uczestniczy w życiu rodzinnym – jada z nami posiłki i siedzi wieczorem przed telewizorem, jednak w tym wszystkim jest jakaś zamknięta. Poza godzinami wspólnego relaksu siedzi zamknięta w pokoju i w ogóle z niego nie wychodzi. Czy to jest normalne? Na pewno nie. W jej pracy musiało się wydarzyć coś bardzo złego, bo nie wierzę, że Lidkę tak bardzo przybił fakt utraty nielubianej posady, doradca ds. sprzedaży Radom.

Sposób na faceta

Każdego dnia coraz intensywniej próbuję zwrócić na siebie uwagę nowego doradcy ds. sprzedaży zatrudnionego w naszej firmie, jednak im bardziej się staram, tym Darek coraz mniejszą zwraca na mnie uwagę. Podczas naszego pierwszego spotkania wyglądałam fatalnie – miałam na sobie akurat za dużą bluzkę koszulową, którą w pośpiechu zarzuciłam na siebie rano, a dodatkowo nie miałam na buzi ani dekagramu makijażu. Tego ranka wstałam za późno i przez makijaż mogłabym się nie wyrobić na autobus. Gdybym wiedziała, że akurat tego dnia zjawi się w pracy Darek, to wolałabym zjawić się w firmie dwie godziny później, pięknie ubrana i umalowana.

33Niestety, pierwsze wrażenie najbardziej się liczy i to pierwsze wrażenie zepsułam. Od kiedy Darek znalazł się w naszej firmie, czyli od czterech dni wstaję wcześniej niż zwykle, by w poranne przygotowania do pracy włożyć jeszcze więcej wysiłku. Do tej pory wystarczało mi 40 minut porannego „upiększania się”, a teraz poświęcam na to prawie 1,5 godziny! Gdyby ten chłopak wiedział ile wysiłku wkładam w strojenie się dla niego, na pewno zwróciłby na mnie nieco więcej uwagi.

Eleganckie ubrania i perfekcyjny makijaż powinny odwalić kawał dobrej roboty, jednak nie w przypadku Darka. Darek jest dla mnie miły i sympatyczny, jednak nic ponad to. Cały czas siedzi z nosem utkwionym w komputerze lub wisi na słuchawce telefonicznej, doradca ds. sprzedaży Ruda Śląska. Jak ja mam do niego dotrzeć?